Co za niesamowite emocje zapewnili nam reprezentanci Polski w tym miesiącu! Niespełna tydzień po zakończeniu turnieju rozmawiamy z uczestnikami o ich wrażeniach z udziału w jednych z najbardziej prestiżowych zawodów snookerowych w tym roku.

W dniach 14-24 marca odbyły się na Malcie Mistrzostwa Świata Amatorów organizowane przez World Snooker Federation. Wiemy, że poczynania naszych kadrowiczów śledzone były na bieżąco przez grono fanów snookera w Polsce. Zainteresowani obserwowali na bieżąco wyniki, kibicowali i mocno trzymali kciuki za naszych reprezentantów. Świadczyć o tym mogą choćby liczne wpisy na facebook’u zagrzewające do walki lub zdjęcia ukazujące, gdzie i w jakich warunkach oglądaliście mecze. Turniej się zakończył, wyniki są znane, więc w tym artykule chcemy Wam przedstawić opinie i komentarze uczestników po tym, gdy emocje już nieco opadły.

W pierwszym tygodniu zawodów na Malcie zmagania toczyły panie oraz panowie w kategorii seniors (zawodnicy z grupy wiekowej 40+) . W polskich barwach wystąpiły: Katarzyna Bialik, Joanna Grochal, Ewelina Piślewska oraz Małgorzata Sikorska. Seniorów reprezentował natomiast Piotr Murat. Niestety w tych kategoriach nie udało nam się odnieść sukcesów. Zapytaliśmy jednak o wrażenia Joannę Grochal, dla której był to pierwszy zagraniczny turniej.

Joanna Grochal: To niesamowite uczucie znaleźć się wśród światowej czołówki kobiet i grać z orzełkiem na piersi. Wbrew moim obawom okazało się, że nie byłam najstarszą uczestniczką tego turnieju , choć nie ukrywam, że zastanawiałam się czy w ogóle jechać. Nie żałuję i zachęcam każdego! To było niesamowite doświadczenie, z którego wiele się o sobie samej dowiedziałam – denerwowałam się bardzo przed każdym meczem, ale nie sądziłam, że w trakcie gry będę taka spokojna. Czułam wsparcie serdecznych mi osób, więc dołożyłam wszelkich starań by ich nie zawieść. Wygrałam jeden mecz 3 do 0 z Angielką i jestem z tego dumna! Dziękuję mojej córce Kamili i wszystkim, którzy mi kibicowali bezpośrednio na Malcie, ale i w kraju.

undefinedPo wyłonieniu najlepszych zawodników spośród pań oraz seniorów, 18 marca rozpoczęły się zmagania w kategorii otwartej nazwanej mixed. Na liście startowej znalazło się 90 zawodników, wśród których pojawiło się również 5 przedstawicielek płci pięknej. W gronie przedstawicieli 24 krajów nie zabrakło polskiej reprezentacji w składzie: Mateusz Baranowski, Grzegorz Biernadski, Kacper Filipiak, Marcin Nitschke i Adam Stefanów. Wszyscy panowie zakończyli rozgrywki grupowe na miejscach gwarantujących udział w fazie pucharowej . Z każdym kolejnym etapem rozgrywek emocje rosły, pojawiali się coraz bardziej wymagający przeciwnicy i ostatecznie w najlepszej szesnastce kibicowaliśmy trzem Polakom – aż trzem! Marcina pokonał Kristjan Helgason, ale „pomścił” go Adam wygrywając mecz półfinałowy w spektakularnym stylu (od stanu 1:3 do zwycięstwa 4:3), co zapewniło mu awans do finału

undefined

Adam Stefanów: Wiedziałem, iż Helgason jest w świetnej formie. Do stanu 1:3 nie popełniłem zbyt wielu błędów, lecz wynik był dla mnie niekorzystny. Postanowiłem nie poddawać się i zaczęło iść. W momencie, gdy wygrałem kontaktową partię, przeciwnik zaczął popełniać błędy. Umiejętnie wykorzystałem jego pomyłki i odwróciłem wynik meczu wygrywając ostatecznie 4:3. Wielki finał stał się faktem!

A jeśli chodzi o finał… No cóż. Przed meczem czułem się świetnie i teoretycznie mogłem przecież wygrać. Niestety w praktyce - zagrałem poniżej oczekiwań. Bardzo się starałem, ale gra po prostu mi się nie układała, tym razem to ja popełniałem błędy, a nie przeciwnik. Chińczyk wiedział jak wykorzystać moje pomyłki i robił to niestety świetnie.

Przed Mistrzostwami Adam postawił sobie ambitny cel, padły też różne deklaracje, jednak zdecydował się pojechać do Sheffield (gdzie wejściówkę zapewnił wynik na Malcie). Co dalej? Mówią, że nie tak łatwo zerwać z nałogiem, jakim jest snooker.

Adam Stefanów: Przede mną wyjazd do Sheffield na zawodowe MŚ, czyli najbardziej prestiżowy turniej w roku. Bardzo się cieszę, że będę reprezentować Polskę wraz z Kacprem Filipiakiem. Nigdy nie mieliśmy dwóch Polaków w kwalifikacjach do Crucible Theatre! Na pewno damy z siebie wszystko, bo nie mamy nic do stracenia, a tak wiele do zyskania :)

undefined

Muszę jednak przyznać, że czuję się trochę wypalony grą i ostatnimi czterema latami naprawdę bardzo intensywnych treningów, dla których wiele poświęciłem. Dlatego postanowiłem dokonać jednak zmian w swoim życiu. Wróciłem do Polski, ale rzeczywiście nałogu snookerowego jednak nie da się tak łatwo rzucić. Dostałem propozycję uczestnictwa w polskich rozgrywkach TOP16, z czego się bardzo cieszę. Jak widać idea tych rozgrywek skutecznie przyczyniła się do wzrostu poziomu snookera w Polsce. Mamy jednych z najlepszych zawodników w Europie i na Świecie, a i myślę,że moje uczestnictwo w TOP-ie doprowadzi do jeszcze bardziej ciekawej rywalizacji w ramach tych rozgrywek. Dlatego wielkie podziękowania dla PZSiBA za tę szansę i dziką kartę na Maltę.

Brązowy medal dla Polski wywalczył Kacper Filipiak. To właśnie Kacprowi udało się „wyszarpać” w półfinale aż trzy frejmy późniejszemu zwycięzcy turnieju – były to jedyne partie jakie stracił Luo Honghao w całym etapie rozgrywek pucharowych. W tym meczu emocje kibiców sięgnęły zenitu i to nie tylko ze względu na poziom gry obydwu zawodników. Wiedzieliśmy już, że Adam czeka w finale, więc była szansa na to, aby pojedynek o Mistrzostwo Świata rozegrał się między dwoma Polakami.

Kacper Filipiak: Okazało się, że miałem przyjemną grupę, z której wyszedłem z pierwszego miejsca, tracąc tylko jednego frejma.  Losowanie drabinki okazało się całkiem szczęśliwe dla mnie, chociaż z Nasirem i Collumbem już kiedyś przegrałem. W obu tych meczach może nie grałem rewelacyjnie, ale regularnie i czasem szczęście też dopisywało. Ćwierćfinał z Taubmanem przebiegł tak, jak się spodziewałem - graliśmy ze sobą już parę razy w przeszłości. Za to półfinał z Chińczykiem był dla mnie pierwszym poważnym wyzwaniem w tym turnieju - czułem, że mogę przegrać.

undefinedMecz rozpocząłem niepewnie, ale później zacząłem się rozkręcać, wpadłem w swój rytm i wyszedłem na prowadzenie 3:2. Moja taktyka na 6. frejma: solidna defensywa. Przez cały mecz, jak i w tym frejmie, nie miałem szczęścia, więc nawet nie wbiłem bili... W decydującym frejmie miałem trzy szanse, których po prostu nie wykorzystałem. Nie wszedłem do finału, ale jestem pewien, że dałbym radę zagrać w nim dobrze. Podszedłbym ze spokojem do tego najważniejszego meczu, bo czuję, że coraz lepiej panuję też nad sferą psychiczną gry. Turniej zaliczam do jak najbardziej udanych.
Dwóch Polaków w pierwszej światowej trójce, świetny występ Marcina Nitschke, ale i Mateusza oraz Grześka. To przecież ogromny sukces! O komentarz do występów naszych reprezentantów poprosiliśmy trenera polskiej kadry – Kazimierza Olejniczaka.

Kazimierz Olejniczak: Jeszcze przed wyjazdem na Maltę bardzo mocno wierzyłem w sukces naszych zawodników na tych Mistrzostwach. Miałem okazję obserwować ich miesiąc wcześniej na ME w Bułgarii i dlatego ze spokojem czekałem na MŚ, będąc pewnym dobrych rezultatów. Jednak wyniki nawet przerosły moje oczekiwania, co napawa mnie ogromną radością. Jeszcze w trakcie rozgrywek grupowych i na wczesnym etapie pucharowych podchodzili do mnie przedstawiciele wielu federacji, jak i sam Jason Ferguson, którzy podziwiali świetną formę polskich zawodników. Kiedy po ćwierćfinałach okazało się, że w półfinale mamy dwóch Polaków i była szansa na polski finał… w kuluarach mówiło się tylko o naszych kadrowiczach. Jestem bardzo dumny i nikomu nie mogę zarzucić, że zagrał źle. Jest to fenomenalny sukces i życzyłbym polskiemu snookerowi, żeby tak było co roku, a nawet i lepiej. Wiem jednak, jak wymagający to sport i jak trudny to turniej, więc tym bardziej doceńmy tegoroczny sukces, cieszmy się i bądźmy dumni – bo mamy z czego!

Ale co to by były za zawody snookerowe bez sędziów? Również na tych Mistrzostwach nie mogło zabraknąć polskiego składu sędziowskiego, dla których także było to duże wydarzenie sportowe. Na licznych zdjęciach z turnieju możecie zobaczyć Agnieszkę Berecką, Wiktorię Jędruszek, Sarę Kwiecińską, Kazimierza Olejniczaka i Mateusza Rusina. O wrażenia z turnieju zapytaliśmy Agnieszkę.

undefinedAgnieszka Berecka: Bardzo się cieszę, że dostałam szansę dołączenia do grona sędziów w tym wydarzeniu. Polska reprezentowana była przez doświadczonych „sprawiedliwych”, z którymi współpraca to sama przyjemność!  Arena zmagań robiła ogromne wrażenie, warunki były świetne zarówno dla zawodników, jak i sędziów. W wolnym czasie wraz z pozostałymi członkami reprezentacji zasiadałam na trybunach, aby dopingować naszych, bo wiem, jak ważny był to dla nich turniej. Dlatego zależało mi, aby być z nimi w trakcie rozgrywek, co nie było takie łatwe, bo ogromnie się denerwowałam! Emocje rosły z każdą rundą i trzymały aż do końca. Jestem ogromnie dumna ze wszystkich grających z orzełkiem na piersiach i życzę wszystkim sukcesów w przyszłości!

Polacy godnie reprezentowali nasz kraj w jakże bliskiej naszym sercom dyscyplinie sportowej. To dzięki nim przeżyliśmy niezapomniane emocje i możemy być dumni z tego, że polski snooker jest coraz bardziej zauważalny na arenie międzynarodowej. Jeszcze przed turniejem Maxime Cassis (Sekretarz Generalny WSF i Prezes EBSA) podawał Polskę za przykład kraju w centralno-wschodniej Europie, w którym ten sport odnotowuje największy rozwój i ma ogromny potencjał (ale o tym przeczytacie szczegółowo w kolejnym artykule). Wyniki naszych zawodników były doskonałym potwierdzeniem tych opinii.

Dziękujemy i prosimy o więcej! 

[P]

źródła zdjęć: World Snooker Federation i archiwa prywatne

Powrót